Matki wariatki!

Od kiedy jestem matką, nie mogę się nadziwić jakie potrafimy być okropne. Mój mąż się na mnie wkurza, ze udzielam się na różnych grupach facebookowych dla matek. Ale właśnie udzielanie się na tych grupach daje mi mnóstwo tematów do napisania postów na bloga.

Dziś takie zagadnienie. Właśnie zakończył się nabór do klas pierwszych szkół podstawowych. Do naszej szkoły zostały przyjęte tylko dzieci z rejonu. Pozostałe dzieci zostały skierowane do szkół obwodowych. Oczywiście rozpętała się burza, że jak to tak. Co one mają zrobić i w ogóle, że skoro przyjęli 54 osoby, to jaki problem przyjąć jeszcze czternaścioro dzieci. Przecież w poprzednich latach przyjmowano dzieci z innych rejonów i nikt nie robił problemu. Za chwilę ta sama mama, która rozpętała burzę piszę, że w sumie to dobrze, bo nasza szkoła jest przepełniona. Dzieci chodzą na dwie zmiany, do tego niby dzieci zamiast na świetlicy siedzą na korytarzu, bo w świetlicy nie ma miejsca, ze jedzenie na stołówce jest do bani.

A ja się pytam w takim razie dlaczego ta szkoła była jej pierwszym wyborem. Przecież właśnie przez to, ze wcześniej przyjmowano wszystkie dzieci jak leci, to teraz szkołą jest przepełniona. Gdyby nie było dzieci spoza rejonu to klasy byłyby mniejsze ( u mojej córki w klasie jest aż 18 osób 😀 ). Dzieci nie musiałyby siedzieć na korytarzach. Po chwili zaczęła wypisywać, ze przecież jej szkoła obwodowa jest fajna, bo jest większa dzięki czemu dzieci chodzą na jedną zmianę, nauczyciele też są fajniejsi. Stołówka to nie catering, tylko ekipa zatrudniona w szkole. No same superlatywy. Dlatego pytam dlaczego nie zapisała od razu do tamtej szkoły. Przecież ona taka fajna.

Czasami jak czytam te wszystkie posty tych kobiet, to mam wrażenie, że cierpią one na rozdwojenie jaźni. W jednym zdaniu potrafią zaprzeczyć sobie kilkukrotnie. Nie potrafią zrozumieć prostego komunikatu szkoły iż kuratorium nie wydało zgody na przyjęcie dzieci spoza rejonu, zwłaszcza, że w ich szkole są jeszcze wolne miejsca. Tu dzieci mają się kisić a tam będzie pusto. Zaraz trzeba wieszać psy na dyrekcji, na nauczycielach i na wszystkich innych. Nawet padło zdanie, że tu piętnastoletnie bydło poniża młodsze dzieci. Drogie panie w tej szkole najstarsze dzieci to trzynastolatki i uczą się one na innych piętrach. Mają znikomą styczność z klasami 1-3.

No ale cóż przestałam się dalej udzielać, bo i mnie zaczęły nerwy ponosić, a po co psuć sobie humor w tak piękny wiosenny dzień jak dziś.

No ale co zrobić jak nasze dziecko nie dostanie się do wymarzonej szkoły?

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *