lena-bpiaseckiMój mąż kocha fotografię. Odkąd się znamy zawsze robił zdjęcia. Początkowo fotografował do szuflady. Zdjęcia były tylko dla nas i ewentualnie do wrzucenia na jakiś portal społecznościowy. Z czasem pasja zmieniła się w zawód. Zaczął pracę w firmie, w której robi zdjęcia katalogowe na stronę internetową. Jednak nie to sprawia mu największej przyjemności. Po godzinach ma drugi etat. To jest to co sprawia, że fotografia to jego praca a jednocześnie pasja.

Uwielbia sesje plenerowe, studyjne mniej, no ale klient nasz pan. Najczęściej fotografuje kobiety, nie rzadko są to akty, które moim zdaniem robi cudowne. No i tu się często pojawiają pytania: „Jak ty wytrzymujesz to, że Twój mąż ogląda ciągle inne gołe baby?” albo „Twoja żona nie jest zazdrosna o te wszystkie laski?”, „Ja bym mojemu mężowi na to nie pozwoliła”. Otóż nie jestem zazdrosna. Wręcz przeciwnie. To jest praca, która przynosi pieniądze. Mam mu zabronić zarabiać pieniądze, dzięki którym jedziemy z dziećmi na wakacje. Mam kazać zrezygnować mu ze swojej pasji. To by oznaczało całkowity brak zaufania.

Mój mąż to profesjonalista. Nie patrzy na modelkę jak na gołą babę. To jest klientka, która płaci za dobre zdjęcie. Modelka czy też model to materiał plastyczny, który trzeba umiejętnie opracować, tak aby powstał piękny akt a nie zdjęcie ginekologiczne go gazety pornograficznej. Ja natomiast mam do niego pełne zaufanie. Gdyby mi tego brakowało, to równie dobrze nie powinnam go wypuszczać z domu, gdyż pracuje z samymi kobietami. Poza tym sesja zdjęciowa to nie tylko fotograf i modelka. To cała rzesza ludzi, która pracuje na to aby wszystko ze sobą współgrało. Oprócz tej dwójki w studiu znajduje się wizażystka, która pilnuje aby makijaż był nieskazitelny, fryzjer, który dba o fryzurę, stylista, który dba o ubiór. Tak , tak akty to nie tylko całkowita nagość. To też piękna bielizna, czy ubiór, który umiejętnie ma odkrywać odpowiednie części ciała, tak aby zdjęcie było piękne i zmysłowe a nie zwykły pstryk. Poza tym znam część modelek, które mój mąż fotografuje i daleko im do napalonych panienek. One też podchodzą do tego wszystkiego profesjonalnie.

b.piasecki

Fotografia komercyjna to też sesje indywidualne, rodzinne, ciążowe, ślubne…
Najpiękniejsze zdjęcia mojego B. to portrety. To one są jego mocną stroną. Uwielbiam na nie patrzeć. Najlepsze są te, które zrobił gdzieś z ukrycia, a osoba fotografowana nie ma o tym pojęcia. Tych najwięcej robił, kiedy jeszcze nie zarabiał na fotografowaniu, ale również te, które robi teraz na sesjach są świetne. Za każdym razem znajduje jakiś swój ulubiony.

Dzięki niemu mamy też mnóstwo cudownych zdjęć naszych córek, które możecie zobaczyć na moim instagramowym profilu @wmojejtorebce. Lubię, kiedy robi te swoje sesje. Miałam okazję przy jednej współpracować jako florystka i ta sesja była opublikowana w magazynie „Beauty Mission”. Nie czuję absolutnie zazdrości. Jestem z niego dumna. To jest artystyczna dusza, pełna chaosu, ale w tym chaosie jest pomysł i wizja, którą stara się budować w swoim portfolio. Często po zdjęciach siadam kolo niego z kawą i pomagam wybrać najlepsze ujęcia, te które ostatecznie odda już po obróbce klientom.
Kiedy fotografuje śluby, potrafi złapać cudowne ujęcia, które dla pary młodej będą cudowną dokumentacją najpiękniejszych chwil w ich życiu.

Uwielbiam patrzeć jak obrabia i widzę efekt końcowy pracy, na którą poświęca mnóstwo czasu, bo wbrew temu co większość ludzi myśli to ciężka praca. Samo sfotografowanie to dopiero początek. Potem następuje proces żmudnego siedzenia przed komputerem i wybierania najlepszych ujęć, po czym każde zdjęcie trzeba obrobić tak aby wydobyć jego piękno.
Kiedy widzę ile pracy i czasu kosztuje wykonanie tego od początku do końca to strasznie mnie wkurza, kiedy ludzie marudzą, że kilka zdjęć a fotograf bierze tyle pieniędzy. Nikt jednak nie bierze pod uwagę, ze niekiedy obróbka jednego zdjęcia to kilkadziesiąt minut siedzenia przed komputerem. Do ceny dochodzi też eksploatacja sprzętu, który niestety nie jest na całe życie. Aparat się zużywa. Ma swój czas, potem umiera. To wszystko trzeba wliczyć w koszty. Z tego powodu też powiedziałam, że jeśli ktoś się targuje ma kończyć rozmowę. On zna swoją wartość, umiejętności, wiedzę i talent. Jeśli ktoś się targuje to nie potrafi docenić tego i nie szanuje pracy drugiej osoby. Artysta powinien się cenić, bo on wkłada w to całą duszę.

Jeśli ktoś chce mieć sfotografowany ślub za kilkaset złotych, to ogłoszeń jest pełno w internecie, ale nikt Wam nie zagwarantuje, że to będzie lepsze od tego co ustrzeli „wuja Wiesiek” telefonem.

Zapraszam: www.bartekpiasecki.pl
lub na FB: www.fb.com/bpfotograf
Instagram @bartek_piasecki

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *