diabolina stój
Diabolina – kliknij by powiększyć

Mamy karnawał, więc to pora balików w przedszkolach i szkołach. Moja starsza córka ma w ten piątek. Jak co roku problem za kogo ma się przebrać. Póki była małym przedszkolakiem nie był to jakiś wielki problem. Akceptowała to co wymyśliłam.
W pierwszym roku przedszkola była przebrana za arabską księżniczkę. Tu miałam o tyle sprawę ułatwioną, gdyż Lena kilka miesięcy wcześniej była na wakacjach z dziadkami i stamtąd zostało przywiezione przebranie. Ona była zachwycona bo cały strój dzwonił i wyróżniała się wśród innych dzieciaków.

Kolejny rok poszliśmy trochę na łatwiznę. Lena miała strój zakupiony w sklepie. Miał być dzwoneczek Disneya. Strój był dość ładny ale do dzwoneczka to mu było daleko. Były skrzydełka i to było najważniejsze. Kapcie obszyliśmy zielonym materiałem, przyszyliśmy białe pomponiki i buciki były idealne jak u prawdziwego dzwoneczka.

W przedszkolu jednak okazało się, że Leny najlepsza koleżanka jest ubrana dokładnie w to samo. Gdy to zobaczyłam bałam się, że będzie z tego afera na całego. W końcu to dwie baby, w tej samej kiecce na jednej imprezie. Na szczęście one się tak kochają, że więcej z tego było radości niż smutku. Od tego pamiętnego baliku są nierozłączne.
No ale…

Rok później mimo wszystko była prośba, abym wymyśliła coś, co się nie powtórzy. I tak też się stało. Własnoręcznie zrobiłam strój baleriny. Siedziałam kilka godzin i wiązałam tiul na gumkach aby powstało prawdziwe tutu. Była piękna baletnica. Jedyna pośród księżniczek i różnych wróżek.
Kolejnego roku postawiłam sobie wyzwanie. To był ostatni balik w przedszkolu, więc mi zależało na wyjątkowości jej stroju.

Chciałam, żeby każdy ją zapamiętał. Ot taka ze mnie próżna matka. Wymyśliłam sobie Diaboline. To ta postać, którą grała Angelina Jolie w „Czarownicy”. Oczywiście Lena musiała zaakceptować ten pomysł. Kiedy jej o nim powiedziałam bardzo się ucieszyła bo uwielbia ten film. I tak zaczęliśmy pracę nad kostiumem, bo kupić go bardzo trudno, a te które były dostępne na rynku nie spełniały naszych oczekiwań, na inne znowu trzeba było zbyt długo czekać. Postanowiłam, że zrobimy jej taki strój, że mucha nie siada. Cała rodzina była w to zaangażowana.
Przebranie było świetne. Wszystkie dzieci podziwiały. Bal był kolejny raz pełen wróżek i księżniczek z przewagą tych z „Krainy lodu”, a Diabolina była jedna. Dziś kiedy patrzę na zdjęcie grupowe z tej przedszkolnej imprezy, na pierwszy plan rzuca się moja córka.

Teraz, kiedy już jest uczennicą stwierdziłam, ze czas na takie bardziej dorosłe przebranie. Długo myślałam co by tu wykombinować. No i wymyśliłam. W tym roku Lenka będzie małą pin up girl. Nie chciałam jej jakoś szczególnie mocno przebierać ponieważ to już mała panna i wydaje mi się, że księżniczki to już nie dla niej. Będzie tiulowa spódnica, koszula w kratę, ramoneska i chustka na głowie. Lence podoba się pomysł a to chyba najważniejsze.
Za rok zacznę znowu wymyślać od początku, bo moja młodsza córka idzie do przedszkola i zaczniemy od nowa erę balików i przebrań. Mam nadzieję, że i ona będzie lubiła się wyróżniać w tłumie i pozwoli matce się wykazać.

A wy w co ubieracie swoje dzieciaki? Standardowo czy oryginalnie?

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *