No i nadszedł ten dzień. Dzień, w którym złożyliśmy dokumenty do przedszkola. Tak, tak Amelia idzie do przedszkola, jeśli oczywiście będziemy mieli odrobinę szczęścia i się do niego dostanie. Jak wiadomo dostać się do przedszkola publicznego to istny „cud nad Wisłą”, biorąc pod uwagę, że nie dostajemy prawie żadnych dodatkowych punktów. No ale liczymy, że się uda.

W związku z tym przez moją głowę przewija się wiele obaw. Przy starszej Lence ich nie było, albo po prostu tego nie pamiętam.
Pierwsza i najgorsza myśl jaka mi towarzyszy, to czy Amelia sobie poradzi beze mnie. Leci trzeci rok jak jest ze mną w domu. Lena tyle czasu ze mną nie spędziła, bo kiedy miała półtora roku musiałam wrócić do pracy. A w tym przypadku jest na odwrót. Ona musi pójść do przedszkola abym ja mogła pójść do pracy. To jak bardzo jest do mnie przywiązana powoduje mój strach co będzie, gdy zostawię ją tam samą.

Amelia
Amelia & Reksio

Wiem jakie panie będzie miał, bo tak się składa, że trafi dokładnie na te same, które miała Lenka. One są cudowne i kochane, więc nie boję się, że tu będzie problem. Liczę na to, że swoim doświadczeniem poradzą sobie z tęsknotą Amelki i szybko zaaklimatyzuje się w nowym miejscu. Próbuję ją od czasu do czasu ją zostawić u babci czy cioci, ale po jakimś czasie ona zaczyna płakać, że chce do mamy. Może jak będą inne dzieci to płacz ograniczy się do minimum, a potem tylko będzie tylko zabawa. Zwłaszcza, że dziś kiedy zobaczyła w sali dzieci, chciała się rozbierać i iść do nich bawić. Może ja niepotrzebnie panikuję.

Druga rzecz, która bardzo mnie martwi to to, że Amelia to kobieta walcząca i nie da sobie w kaszę dmuchać. Próbuje rządzić starszą siostrą, rządzi! Starszym od siebie kuzynostwem. Niektórzy mówią, że dobrze bo świetnie poradzi sobie. Jednak mi się wydaje, ze to jej rozpychanie się łokciami wszędzie i o wszystko jest aż za bardzo. Boję się, że swoje złości i frustracje wyładuje na innych dzieciach agresją. To oznacza, że chyba po raz pierwszy będę musiała się wstydzić za swoje dziecko. Kurcze kiedy miałam tylko Lenę wydawało mi się, że dziewczynki są takie grzeczne i ułożone. Teraz wiem, ze potrafią być niezłymi łobuzami. Ona oczywiście potrafi być cudowna i rozkoszna ale kogo będzie to interesowało jeśli będzie wyładowywać swoją złość na innych.

Trzecia rzecz to jej jedzenie. Robi się z niej straszny niejadek. Jadłaby tylko ziemniaki i makaron bez jakichkolwiek dodatków czy też sosów. Ręce mi opadają kiedy to po trzech kęsach Amelia odstawia talerz i mówi, że już się najadła. Gdzie te czasy kiedy jadła wszystko? Niby wiem,że dzieci się nie zmusza do jedzenia, ale ma być głodna przez pół dnia w przedszkolu.

Do tego wszystkiego jeszcze zatroskany tatuś, który marudzi, aby jeszcze rok została w domu, bo ona przecież taka malutka. Tłumaczę mu, ze przecież Lenka też miała trzy latka, kiedy poszła do przedszkola i całkiem nieźle się tam odnalazła, ale nie wiem czy dociera. Mówię, że im szybciej pójdzie do przedszkola, tym szybciej odzwyczai się ode mnie i usamodzielni. Trzeba przeciąć tę pępowinę, bo ja też już chcę iść do ludzi, pracy. Zacząć coś robić innego niż wychowywanie dzieci. Ja oczywiście kocham swoje córki ponad życie, ale to między innymi dla nich chcę ruszyć z miejsca.

Liczę na to, że moje obawy nie znajdą odzwierciedlenia w rzeczywistości, że jej zachowanie jest wynikiem tego, że nas zna i ćwiczy na ile może sobie pozwolić, a co absolutnie nie wchodzi w grę. Mam nadzieję, że się mylę i Amelia nie będzie płakać przez pół dnia za rodzicami, a do przedszkola będzie chodzić tak chętnie jak maszerowała chętnie jej siostrzyczka.
Póki co staram się jej opowiadać, że w przedszkolu jest fajnie, że będzie pełno dzieci, z którymi się będzie bawić, tańczyć, rysować czy też śpiewać piosenki. Nie straszę przedszkolem bo to nie ma być dla niej kara tylko przyjemność i radość z bycia tam.
Wy też miałyście/macie obawy przed pójściem Waszych dzieci do przedszkola?

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *