Amelia dostała się do przedszkola. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Bałam się, że może to się nie udać. Patrząc jak ograniczona jest liczba miejsc dla trzylatków, bo pierwszeństwo mają starsze dzieci, byłam dość sceptycznie nastawiona. Jednak 22 marca okazało się, że zostaliśmy przyjęci do przedszkola. Następnego dnia poszliśmy podpisać deklarację, żeby nam miejsce w przedszkolu nie przepadło. Jak już emocje związane z przedszkolem opadły dotarło do mnie, że teraz przed nami kilka miesięcy ciężkiej pracy. I tu kończy się moja radość i optymizm z przedszkolem a zaczyna przerażenie.
O ile z moją córką świetnie idzie się dogadać. Mówi ona do mnie pełnymi zdaniami wypowiadając przy tym bardzo wyraźnie wszystkie trudne głoski typu: sz, cz, ż. Rozumie doskonale wszystkie moje polecenia. Potrafi umyć ząbki, próbuje się sama ubierać, co jej wychodzi już całkiem nieźle.
odpieluchowanieJest jeden problem. Amelia nie chce za żadne skarby świata siusiać na nocnik czy toaletę. Wszystko okej, bo każde dziecko ma swój czas, ale ona akurat dobrze wie kiedy jej się chce siusiu czy kupkę. Ona świetnie to sygnalizuję, ale kiedy chcę ją posadzić na nocnik zaczyna się afera, krzyk, płacz i mówienie, że ona później zrobi na nocniczek. Nie działa nic, żadne próby przekupstwa, proszenie, obrzydzanie pieluchy. Już brakuje mi pomysłu jak zmusić ją do siadania na nocnik. Jak już uda się ją posadzić to płacze jakby ją ze skóry obdzierali. Nikt nigdy jej nie straszył nocnikiem, wręcz przeciwnie zachęcaliśmy, że na nocniku jest fajnie a ona wie swoje. Kilka dni temu powiedziała, że nie lubi nocnika a pieluchy są fajne. Jak jej mówię, że duże dzieci siusiają na nocnik to ona mi odpowiada: „Amelka jest mała”. Nagroda za siusiu podziałała tylko raz. Potem już nic nie chciała. Byle by tylko nie siadać. Innym razem próbując jej obrzydzić pieluchę mówiłam, że ona jest ble i śmierdzi na co moja rezolutna Amelka mi odpowiedziała, że nie jest ble i nie śmierdzi bo jest sucha. Ręce mi opadają. Najlepsze jest to, że jak zrobi siku w pieluchę to krzyczy: „Mama mam siki. Nie mogę chodzić”. Nie wiem chyba jakiegoś paraliżu dostaje. Najlepiej, żebym po tym jednym razie już pieluchę zmieniła. Jak tak dalej pójdzie to za chwilę będę tracić więcej pieniędzy na pieluchy niż za czasów noworodkowych.
Nie mam już pomysłów na to co zrobić aby wyeliminować te pieluchy z naszej listy zakupów.
Mimo, że mam już starszą córkę nie mam doświadczeń z tamtych czasów. Przy lenie poszło wszystko gładko. Szybko załapała o co chodzi, nocnik jej nie „parzył”i tak oto przed ukończeniem dwóch lat pielucha poszła w zapomnienie.
Tu jest inny przypadek. Nieco bardziej skomplikowany. Ewidentnie mokre jej przeszkadza, ale wygrywa lenistwo. Woli siedzieć w mokrym po pas niż wysikać się na nocnik.
I cóż począć? Do września musi przestawić się. Nie ma wyjścia.
Pomocy.
Macie jakieś pomysły jak przekonać tego małego uparciucha do nocnika lub nakładki na toaletę?

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *