Grecja Nea Skioni

Mamy styczeń.  Powoli zaczynamy planować  wakacje. Kiedy tak przeglądamy te wszystkie oferty myślami wracam do ubiegłorocznych wakacji. To był nasz pierwszy wyjazd zagraniczny z dziećmi. Przygotowywaliśmy się do niego od lutego. W wyborze destynacji pomogło nam biuro podróży fly.pl i panie w nim pracujące, które zasypały nas ofertami. Kiedy już zarezerwowaliśmy wycieczkę robiłam listy, co powinnam zabrać. Nie mogłam niczego przeoczyć. W końcu lecieliśmy z dziećmi, w tym jedno nie miało jeszcze dwóch lat.


Wybraliśmy wylot z Berlina, bo mimo kosztów dojazdu do Niemiec to i tak wycieczka wyniosła nas prawie 1000 złotych taniej, co mogliśmy przeznaczyć na dodatkowe euro na przyjemności.
Gdy nadszedł czerwiec i czas wyjazdu bardzo się cieszyłam. Bardzo podekscytowana też była nasza starsza córka. Chyba ona najbardziej przeżywała te wakacje. Wcześniej była już w Tunezji ale nie z rodzicami, tylko z dziadkami. Pakując się byłam w stresie czy na pewno wszystko mam. Zdecydowaliśmy się na lot tylko z bagażem podręcznym. O ile spakowanie się we trzy walizki nie było żadnym problemem, o tyle sam lot z takim bagażem już był błędem.

Grecja Hanioti

Wyobraźcie sobie dwójkę dorosłych, dwójkę dzieci w tym jedno we wózku, trzy walizki na kółkach i torba podręcznych rzeczy dla malucha. Jak takie wielbłądy. Jednak słowa uznania dla lotnisk w Berlinie i Salonikach, bo jako rodzina z dziećmi byliśmy priorytetem do odprawy i wszędzie szliśmy bez kolejki. Bałam się lotu z małym dzieckiem, tym bardziej, że Amelia do aniołków nie należy.

Gdy już się usadowiliśmy w samolocie poczułam ulgę. Zaczęliśmy kołować po pasie, w momencie kiedy samolot oderwał się od ziemi moje dziecko odpłynęło w krainę snu. Obudziła się gdy lądowaliśmy w Salonikach.
Transfer z Salonik do Hanioti poszedł już sprawnie. Szybko odnaleźliśmy nasz autokar i dwie godziny później byliśmy już na miejscu. Hotel był czysty i schludny, ale nie to było dla nas najważniejsze, bo on służył nam do snu. Jesteśmy typem rodziny, która lubi spędzać czas bardziej aktywnie, więc po śniadaniu znikaliśmy a wracaliśmy późnym popołudniem. Basen był ale on też dla nas jest zbędny, ponieważ zdecydowanie wolimy plażę i morskie fale.
Urzekli nas tam ludzie. Mili, serdeczni i niezmiernie pomocni. Cokolwiek byśmy nie zapytali to zawsze służyli pomocą.

Grecja flaga

Pierwszy dzień minął nam na obeznaniu się z „terenem”. Poszliśmy zobaczyć miasteczko, plażę. Wybraliśmy się na obiad. Jako że my raczej nie spędzamy czasu w hotelu, wybraliśmy ofertę z samymi śniadaniami. Jednak Hanioti to tętniące życiem miasteczko na półwyspie Chalkidiki, więc znalezienie fajnej restauracji nie jest problemem. Znaleźliśmy restauracje „U Kostatsa”. Już pierwszego dnia stała się ona naszą ulubioną. Jedzenie było tam przepyszne, porcje duże a ceny jak na greckie warunki bardzo niskie. Obiad dla czterech osób z napojami kosztował nas około 50 złotych. Choć miasto było pełne innych knajpek, my obiad jedliśmy tylko tam. Zdecydowała o tym chyba serdeczność właściciela i rodzinna atmosfera. Mój mąż tak się zaprzyjaźnił z panem Kostasem, że codziennie właściciel częstował go Ouzo. Obok była świetna lodziarnia. Po obiedzie musiał być deser. Lody włoskie kosztowały około 4 złotych, czyli cena mniejsza niż w Polsce.

Kostas - Hanioti

Gyros u Kostasa

Gyros Kostas Hanioti

Codziennie też kupowaliśmy owoce dla dziewczyn, aby mogły sobie coś przekąsić. Były tam o wiele tańsze niż u nas. Pamiętam, że morele wtedy kosztowały u nas 16 złotych za kilogram, a tam jedno euro.

Piwo Mythos i Ouzo

Plaża w Hanioti jest całkiem ładna, choć powiem szczerze, że polskie plaże mają ładniejszy piasek. No ale niestety woda w kolorze lazuru i jej temperatura wody w okolicy 26 stopni jednak przemawia na korzyść Grecji. Jednak już w drugi dzień miałam niemiłą przygodę. Pływając sobie w morzu Egejskim nadepnęłam na jeżowca. Tragedia. Bolało jak diabli. Mąż, mój osobisty bohater pobiegł w poszukiwaniu apteki aby mi powyciągać kolce i odkazić ranę. I to był nasz największy wydatek przez całe wakacje. Igła, gazik, plaster i woda utleniona kosztowały nas 20 euro. No ale cóż…

Plaża Hanioti Grecja

Plaża Hanioti Grecja

Temperatura codziennie oscylowała wokół 30 stopni. Jeden dzień bozia się nad nami zlitowała i spadła ona do około 25. Postanowiliśmy się wtedy wybrać samodzielnie na wycieczkę na drugą stronę półwyspu. Recepcja zamówiła nam taksówkę, której koszt w jedną stronę wyniósł 13 euro. Pojechaliśmy do Nea Skioni. To małe miasteczko z portem i ciągle świeżymi owocami morza. Jednak, żeby spędzić tam całe wakacje, trzeba by było mieć do dyspozycji samochód. Poza portem i kilkoma uliczkami nie ma tam nic. Są natomiast cudowne widoki. Z wybrzeża widać Riwierę Olimpijską po drugiej stronie zatoki. Widać również liczne wysepki na morzu. Skosztowaliśmy tam owoców morza, pospacerowaliśmy, a kawę wypiliśmy u pani Martyny ze śląska, która okazała się być właścicielką jednego z hoteli w Nea Skioni.

Zachód słońca Grecja
Kolejne dni spędziliśmy już w naszym Hanioti. Było ich w sumie dziesięć. Codziennie po śniadaniu, a były one naprawdę smaczne i urozmaicone plażowaliśmy, spacerowaliśmy, bawiliśmy się też na wieczorze greckim w naszym hotelu. Najbardziej podobało się Lence. Była zachwycona muzyką. Cały czas tańczyła.
Podsumowując nasze greckie wakacje, to większość elementów zdecydowanie na plus. Jednak widać, że Grecja jest w głębokim kryzysie, może nie jest to zauważalne w miejscowościach nadmorskich, ale w Salonikach i okolicy bardzo rzucają się w oczy opuszczone budynki, firmy, które zbankrutowały a ich posesje zarastają trawą. Nie polecam też latania z samym bagażem podręcznym, bo sami sobie utrudniamy.

Hanioti centrum
Pomimo trudów samej podróży mam nadzieję wrócić do Grecji. Zakochałam się w tym kraju, jego klimacie, serdecznych ludziach i pysznym jedzeniu. Ceny są całkiem niskie do zaakceptowania przez przeciętnego Polaka. Urzekły mnie ulice kwitnących oleandrów, restauracje dudniące grecką muzyką, no i ta cudowna pogoda.

Jestem pewna, że jeszcze tam wrócimy. A Wy macie jakieś miejsce na świecie, które Was urzekło?

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *